Zaświeciły!

W sobotę 14 listopada kilkanaście minut po godz. 19.00 w podwórku przy ul. Ruskiej 46 rozbłysły kolejne neony, czyli trzecia „neonowa ściana”. Udało się!

Dziękujemy Wam za obecność, tym bardziej, że wczoraj galeria neonów obchodziła pierwsze urodziny!

A było tak…

(fot. haze photo)

 

Rozbudowa galerii neonów w podwórku przy Ruskiej 46 została dofinansowana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz darowizny Fundacji KGHM Polska Miedź. Projekt dofinansowany przez Miasto Wrocław.

Partnerem projektu jest Wrocławska Rewitalizacja Sp. z o.o.

 

 

Reklamy

Do czytania

Już za parę godzin wielkie otwarcie nowej części ekspozycji… Nie możemy się doczekać! 🙂 Tymczasem mamy jeszcze jeden powód do radości – taka oto neonsajdowa publikacja, którą już dziś oddamy w Wasze ręce.

książka

W środku znajdziecie min. wywiady z projektantami wrocławskich neonów – panami Januszem Tarantowiczem i Jerzym Werszlerem, a także współczesną opowieść o tym, jak Neon Side neony ratuje.

Ciekawi, co jest w środku?

Neon Side Story

Jak wiecie, Galeria Neonów w podwórku przy Ruskiej 46 lada chwila skończy rok, powiększając się przy tym o kolejną część ekspozycji. Ale to nie koniec powodów do świętowania, bo… w tym roku Neon Side Wrocław obchodzi okrągłe, 10 urodziny. 🙂 W 2005 r. Tomek Kosmalski kupił swój pierwszy neon – przeznaczony na złom świetlny szyld sklepu cukierniczego z ul. Nowowiejskiej. A potem ruszyła lawina…

cukierniczy
Neon sklepu cukierniczego przy ul. Nowowiejskiej. Pierwszy w kolekcji Neon Side. Fot. archiwum Neon Side

Jak się zaczęło Neon Side Story?

Przeczytajcie fragment wspomnień, które w całości znajdą się w publikacji towarzyszącej rozbudowie galerii.

Od nudnych wykładów bardziej fascynująca była bezcelowa jazda po mieście. Skręcałem kiedyś z Prusa w Nowowiejską i rzuciło mi się w oczy, że na rogu wisi tylko neon Radio, obok nie ma już Cukierniczego. Słuchałem wtedy w samochodzie Muńka. Nagle zdałem sobie sprawę, że we Wrocławiu neony już mnie nie oślepiają… Ten Muniek z „na samym dnie” ciągnął się potem za Neon Side latami. T.Love był przywoływany przy każdej okazji, ale tak to się rzeczywiście zaczęło.

Wszedłem do sklepu. Okazało się, że neon zdemontowali dzień wcześniej. Jeszcze był, czekał na wywiezienie do skupu złomu. Znalazłem bankomat i kupiłem napis za równą stówę. Następnego dnia na zajęciach opowiedziałem o tym kumplom z ławki. Zaskoczyła mnie ich reakcja. Tak się rozmarzyli, wspominając, gdzie i jaki neon świecił we Wrocławiu, że wykładowca wyrzucił nas z zajęć za przeszkadzanie. Był rok 2005.

Wszyscy znajomi, którym mówiłem o tym zakupie, rozczulali się. Namówiłem więc swoich ówczesnych kompanów, Natalię Zientek, Stańdę i Burego, żeby odtworzyć w głowach mapę wrocławskich neonów. Mieliśmy wtedy po dwadzieścia kilka lat, dużo czasu spędzaliśmy, szwendając się bez celu po Wrocławiu, głównie nocami. Zwiedzaliśmy pętle tramwajowe, bocznice kolejowe, nieczynne baseny, stawy przeciwpożarowe. Ten Wrocław, który jest dzisiaj, wtedy, na początku lat 2000, dopiero się rodził. Na naszych oczach zmieniał się Rynek, Świdnicka, budowały się galerie handlowe. Miasto rozkwitało, ale przy okazji przepadało na zawsze wiele symboli, które tkwiły nam głęboko w głowach. Dziadkowie Burego często wyjeżdżali, zostawiając mu wolne mieszkanie na pl. Konstytucji. Znaleźliśmy w nim kiedyś trójwymiarowe pocztówki Wrocławia z dworcem i okolicami. Którejś nocy wyszliśmy z nimi na spacer po Piłsudskiego. Pocztówki pokazywały niby to samo, a jednak zupełnie inne miasto. Neon „Dobry wieczór we Wrocławiu” wciąż wisiał, ale nie świecił. Innych albo już nie było, albo właśnie odpadały z nich kolejne litery. Nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego coś, co robi tak niesamowite wrażenie, jest lawinowo likwidowane.”

Tomek Kosmalski, Neon Side Story.

ELAM

Już za trzy tygodnie i jeden dzień w naszym podwórku zaświecą kolejne neony! A dziś przypominamy ten, który pokazaliśmy Wam w galerii na Ruskiej jako jeden z pierwszych.

Potężny, zielony ELAM z Zakładów Automatyki przy ul. Chorwackiej rozświetlił wnętrze ‚galerii w remoncie’ podczas Nocy Muzeów w 2014 r. – jeszcze nieco partyzancko i mocno prowizorycznie, ale efekt był niesamowity!

Ciekawe, czy ktoś z Was był i pamięta… 🙂

IMG_3877

ELAM

Sierpniowe słońce praży bezlitośnie. Kosz podnośnika unosi się na poziom dachu pięciopiętrowego budynku. Wysoko. Trzęsie. Potężne litery są jednak zamocowane w takim miejscu, że nie da się ich zdemontować i sprowadzić na ziemię w inny sposób. Tak Elam zdejmowano. Jego Wysokość Elam.

Świecący hipnotyzującym, zielonym światłem neon wieńczył przemysłowy budynek dawnych Zakładów Automatyki przy ul. Chorwackiej. Firma przestała istnieć w 2003 r. Świetlny napis przez kolejne 10 lat niszczał na dachu. Historia lubi się powtarzać. Elam podzielił los wielu innych neonowych szyldów sprzed kilku dekad. Kiedy przedsiębiorstwo, którego siedzibę uświetniał, opuściło budynek, stał się niepotrzebny i – z perspektywy kolejnych najemców – bezużyteczny.

Zdjęty w 2013 r. szyld Zakładów Automatyki – obok neonu Tricot i napisów z hal peronowych dworca Wrocław Główny – należy do gigantów w kolekcji Neon Side. Jego demontaż był też jedną z najtrudniejszych akcji w historii fundacji. Ale udało się. Po latach Elam wraca do życia.

Warszawa w remoncie

Już za miesiąc ten neon zaświeci w galerii przy Ruskiej 46. 🙂 A tymczasem zobaczcie, jak wyglądał jego remont. I przypomnijcie sobie, jakie filmy oglądaliście w „Warszawie”…

warszawa

KINO WARSZAWA

Warszawa da się lubić,

Tutaj szczęście można znaleźć,

Tutaj serce można zgubić…

Za czasów PRL w kinie Warszawa listopad był tradycyjnie ‚miesiącem kina radzieckiego’ a widzom do znudzenia serwowano produkcje zza wschodniej granicy. Ale Warszawa i tak dała się lubić. Z czerwonym neonem, który rozświetlał podwórko na tyłach KDM-u i mozaiką, po której dzisiaj nie ma już śladu.

Filmowa tradycja tego miejsca sięga początku XX wieku. Pierwsze kino – Palast-Theater – powstało tu w 1910 r. i mieściło się w kupieckiej kamienicy pod ówczesnym adresem Neue Schweidnitzer Str. 16. Warszawa, która po 35 latach zajęła jego miejsce, była pierwszym tego typu obiektem w powojennym, polskim Wrocławiu. Na premierowy seans zaprosiła widzów już 16 czerwca 1945 roku.

W roku 1963 z powodu złego stanu technicznego kinowy budynek został zamknięty, a następnie całkowicie rozebrany. Gdy po dziesięciu latach Warszawa w nowej odsłonie otworzyła drzwi dla kinomanów, mogli oni zasiąść w pachnącej nowością, komfortowej sali na 600 osób. Później dołączyła do niej druga – kameralna. Wiatr zmian jednak nie przestawał wiać…

Palast-Theater – Warszawa – Dolnośląskie Centrum Filmowe. W 2010 r. siedziba kina po raz kolejny została zrównana z ziemią i zastąpiona nowym obiektem. Zniknął neon, zniknęła (bezpowrotnie) mozaika. Kino działa dalej, ale już pod inną nazwą. Do trzech razy sztuka?

fot. Neon Side

Sentymentalnie

Dziś będzie trochę jesienno-sentymentalnie. Ale jest powód. Rok temu pod koniec września po raz pierwszy zapaliliśmy neony w podwórku przy Ruskiej 46. Jeszcze nie całkiem oficjalnie, bo była to próba generalna. Jeszcze nie w wersji ostatecznej, bo nie wszystkie neony wisiały na ścianach i nie wszystkie świeciły w całości. Ale radość była wielka!

Za półtora miesiąca też będzie. 🙂 W połowie listopada nasze podwórko rozświetli się jeszcze bardziej blaskiem kolejnych historycznych szyldów, które staramy się przywrócić do życia.

Zatem my działamy, a Wy trzymajcie kciuki!

A tak wyglądały przygotowania do otwarcia pierwszej części galerii…

Neonowe wspomnienia projektanta

Niedawno podzieliliśmy się z Wami radością z rozmowy z panem Januszem Tarantowiczem, autorem m.in. neonu „Dobry wieczór we Wrocławiu”. Dziś także zapraszamy na spotkanie z projektantem wrocławskich reklam świetlnych – panem Jerzym Werszlerem, który, jak sam przyznaje, nie jest w stanie zliczyć i wymienić wszystkich swoich neonowych „dzieci”.

Dziś prezentujemy tylko fragment rozmowy, cały wywiad będziecie mogli przeczytać już niedługo w publikacji, nad którą pilnie pracujemy. 🙂

fot. Neon Side
Neon Mody Polskiej zaprojektowany przez J. Werszlera; fot. Neon Side

***

Daniela Szymczak: Jak pan pamięta Wrocław z czasów neonowej świetności?

Jerzy Werszler: Pod koniec lat 60. i w latach 70. ubiegłego stulecia mieliśmy we Wrocławiu, jeżeli można to tak nazwać, boom neonowy. Pomimo nie zawsze elegancko wyglądających elewacji w ciągu dnia, miasto w nocy nabierało dużego uroku. Światła neonów sprawiały wrażenie, iż znajdujemy się w nie byle jakiej metropolii.

źródło: wroclaw.fotopolska.eu
źródło: wroclaw.fotopolska.eu

DS: Miał pan w tym niemały udział…

JW: Nawet nie jestem w stanie teraz, po latach, wymienić wszystkich neonów, które zaprojektowałem. Można je liczyć w setkach. Były neony duże, średnie, małe czy też kameralne, np. do wnętrz. Projektowałem nie tylko dla Wrocławia. Wiele neonów według moich projektów zrealizowano na terenie Dolnego Śląska, np. w Kudowie Zdrój, Polanicy, Kłodzku, Wałbrzychu, Jeleniej Górze, Legnicy, Lubinie itd. Żałuję, że w tamtych latach tak trudno było utrwalić te świecące neony na fotografiach. Miałem kiedyś kilkanaście sztuk kolorowych slajdów na filmie ORWO, jednak zaginęły.

DS: Głównym producentem neonów, prawie monopolistą w tamtych latach, była firma o nazwie Przedsiębiorstwo Usług Reklamowych „Reklama”. Z tego, co wiem, nie zachowały się żadne archiwalne dokumenty.

JW: W firmie Reklama znajdowało się pomieszczenie przeznaczone na archiwum. Złożonych tam było wiele setek dokumentacji neonów. Z początkiem lat 90. nowa dyrekcja firmy zadecydowała o likwidacji tego archiwum. Szkoda. Prace, które niejednokrotnie były swojego rodzaju dziełami sztuki, zostały przekazane na makulaturę…

11.
Neon Rumcajs autorstwa J. Werszlera; fot. Neon Side

DS: I ślad po wielu pięknych reklamach świetlnych zaginął. Wspomina pan ze szczególnym sentymentem któryś ze swoich projektów?

JW: Dla Wytwórni Win i Przetworów Owocowych na Biskupinie zaprojektowałem kiedyś neon „Ewa z jabłkiem”. To była naprawdę udana kompozycja przedstawiająca wymodelowaną postać nagiej dziewczyny z jabłkiem w ręku, symbolizującą starotestamentową Ewę. Neon reklamował korzyści wynikające ze spożywania owoców (nie pamiętam już treści hasła). Postać miała, o ile dobrze pamiętam, ponad 6 metrów wysokości! Rysunki robocze wykonywałem w domu. Największy pokój w mieszkaniu mierzy sobie 4,5 metra długości. Rozrysowałem to, ale nie byłem w stanie obejrzeć całości rysunku. Przyjrzałem mu się dopiero po rozwinięciu na korytarzu w firmie Reklama. Neon trafił na ścianę szczytową budynku u zbiegu ulic Teatralnej i Piotra Skargi. Niestety, świecił tylko przez parę dni. Podobno okoliczne mieszkanki uznały tę reklamę za… niemoralną i wnioskowały do jakichś urzędów o jej wygaszenie. Bardzo żałuję, że neon ten miał tak krótki żywot… (…)

DS: Pana dziełem był także neon księgarni przy ówczesnym pl. PKWN (dziś pl. Legionów).

JW: Ten neon znajdował się na narożnym budynku u zbiegu pl. PKWN i ul. Grabiszyńskiej, frontem do obecnej ul. Piłsudskiego. Na dachu umieszczona była wzlatująca i mrugająca sowa, której sylwetka z rozpostartymi skrzydłami mierzyła bodajże ponad 3,5 metra. Do tego semaforowo umieszczone były trzy elementy imitujące książki. (…) Był także na ul. Powstańców Śląskich duży neon „Rumcajs” – napis i sylwetka osławionego rozbójnika. O ile dobrze pamiętam, z jakichś przyczyn został zdemontowany. Nie znam szczegółów tej sprawy.

DS: Rumcajs razem z Hanką (niestety, tylko napis, bez sylwetki rozbójnika) musiał zniknąć z budynku po tym, jak sklepy Społem przejął duży dyskont spożywczy. Oba trafiły do fundacji, a potem – Galerii Neon Side. W galerii przy Ruskiej można również zobaczyć neon Moda Polska, także pana autorstwa.

JW: To był prosty neon tekstowy, ale na jego przykładzie testowałem użycie metaplexu. W Rynku był także pisany modelowaną czcionką neon o treści „Dom Handlowy Ludwik”, a obok – lekki neon Malinka z elementami dekoracyjnymi z rurek szklanych, mocowany bezpośrednio do elewacji.

DS: Nie zapominajmy o jednym z najważniejszych neonów we Wrocławiu – reklamie PZU na pl. Kościuszki z postacią skradającego się złodzieja!

JW: To jedna z niewielu reklam neonowych według mojego projektu, które zachowały się do dziś… O, był jeszcze neon Warzywa i Owoce u zbiegu obecnej ul. Krupniczej i Kazimierza Wielkiego. Ale to tylko okruchy wyrwane z pamięci…

zmieniono na nowy.pzu
Neon PZU na pl. Kościuszki zaprojektowany przez J. Werszlera; fot. Neon Side
źródło: wroclaw.wyborcza.pl
Skradający sie złodziej z neonu PZU; źródło: wroclaw.wyborcza.pl

***

 

Obuwie

Teoretycznie lato jeszcze trwa, ale najwyższy czas pomyśleć o sezonowej zmianie obuwia 😉

Sklepu, który działał pod tym neonem, już dawno nie ma. Jego świetlne szyldy przetrwały dłużej niż on sam, ale w końcu, wiosną 2015 r., wspólnota mieszkaniowa postanowiła usunąć z budynku rozpadające się powoli litery. Na szczęście najpierw zgłosiła się do Fundacji Neon Side. Dzięki temu neon ocalał i już niedługo zaświeci w podwórkowej  galerii przy Ruskiej 46. 🙂

obuwie
fot. Neon Side

OBUWIE

Relaxy, Sofixy, pepegi, buty na „słoninie”. Beatlesówki i czeszki. Pionierki i plastikowe sandały… Czyli co było i czego wyczekiwano na półkach sklepów obuwniczych w czasach PRL.

„Pozornie butów w sklepach nie brakuje. Ale jakże trudno kupić wygodne i jednocześnie ładne obuwie. Klienci chodzą od sklepu do sklepu i przeważnie spotykają się niemal z tym samym… Albo zastają niemodne fasony, albo też brakuje odpowiedniej numeracji lub też jakość skóry czy wreszcie kolor nie zadowala. Mimo że rokrocznie zapowiada się poprawę w tym względzie, to jednak zmienia się niewiele.” – utyskiwał redaktor Wieczoru Wrocławia w 1967 roku.

Sklep obuwniczy przy skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Stawowej borykał się z tymi samymi problemami. Niejedną kolejkę widziały też jego neony – dwa analogiczne, świecące na żółto semaforowe napisy ulokowane po obu stronach narożnej kamienicy.

***

Podczas demontażu ekipie Neon Side towarzyszyła Gazeta Wyborcza.

Zdemontowany w kwietniu neon niecały miesiąc później został zaprezentowany w Galerii Neon Side podczas Nocy Muzeów’ 2015. Kto był, ten widział, jak pięknie świeci. 🙂

IMG_5819
fot. Neon Side

A jeśli mowa o neonach ‚obuwniczych’, to nie możemy nie wspomnieć przy okazji innego pięknego szyldu – kota w butach, który kiedyś dumnie paradował po ul. Kołłątaja. Ten neon niestety nie istnieje.

fot. Wieczór Wrocławia, nr 16 / 1967 r.
fot. Wieczór Wrocławia, nr 16 / 1967 r.